Jako rasowy linuksiarz – numeromaniak musiałem mieć nową płytę SystemRescueCD (aktualnie 1.1.5). Ponieważ od jakiegoś czasu używam systemu z pamięci USB, tym razem również postanowiłem go na tymże nośniku zainstalować. Od wersji 1.1.4 (5 stycznia 2009 r.) jest możliwość skorzystania ze skryptu sysresccd-usbstick, żeby ułatwić sobie tworzenie takiego pendrive‘a (wcześniej kopiowałem wszystko ręcznie).
Zapoznałem się z instrukcją, włącznie z: Formatting the USB-stick will remove all its content, so make sure you don’t need it or make a backup first. Toteż spośród wszystkich komend potrzebnych w trakcie tego procesu (listdev, writembr, format, copyfiles, syslinux) odrzuciłem potencjalnie niebezpieczną – format i wykonałem całą resztę (zamiast tworzenia kopii zapasowej). Skąd mogłem przypuszczać, że niewinnie wyglądające writembr usunie mi wszystkie dane? Nie robiłem formatowania, sama komenda też mnie nie ostrzegła o konsekwencjach, a jednak chuj strzelił straciłem parę ważnych plików!
Co robi sysresccd-usbstick writembr? Ano wywołuje install-mbr i parted:
root@sysresccd % sysresccd-usbstick writembr /dev/sdb
The device [/dev/sdb] seems to be big enough: 957 MB.
--> install-mbr /dev/sdb --force
--> parted -s /dev/sdb mklabel msdos
--> parted -s /dev/sdb mkpartfs primary fat32 0 100%
--> parted -s /dev/sdb set 1 boot on
No i nieszczęsny mkpartfs posprzątał…
OK. Pliki nie były takie ważne, żeby je ratować specjalnymi siłami. Kij im w oko. Piszącym instrukcję i skrypty też!





Dostałem nowy firmware do terminala
Potestowałem co chciałem i oświadczam iż działa. W zasadzie to jedyne na czym mi teraz zależało, to skrzynka, która po uruchomieniu podłączy się do serwera Windows za pomocą zdalnego pulpitu.
Na początek kilka odnośników (z mojej dzisiejszej prasówki):
A potem do klocków! Lego ma coś w sobie ;-) Wg mnie dla dwulatków i młodszych wystarczą uzupełnienia, np.
Wracając do wydawnictwa „Brainy Baby”, to chciałem nabyć oryginalne DVD, ale niestety nie ma w Polce 




