31 października 2009 r.
2.30 AM
Gdzieś na południu Polski
- Druga Połowa: Wstawaj, już czas…
- Ja: (nieprzytomnie spoglądam na zegarek próbując odgadnąć, która jest godzina; uświadamiam sobie, że jest sobota) Po co?!
- DP: Wstawaj, jedziemy.
- J: Aha! (choć i tak nie wiedziałem o co chodzi, ale chciałem uniknąć utarczki słownej – wstałem i powoli do mnie zaczęło dochodzić)
- DP: Gdzie idziesz?! (z twarzą wykrzywioną bólem spowodowanym skurczem)
- J: Do łazienki, po ręcznik.
- DP: Idź! (myśląc „lepsze to niż nic”).

