Microsoft Technology Summit 2009

20091001Na początku września s1m0n nazwał mnie jebanym chujem i kazał spierdalać, bo za dużo czasu poświęcam systemom z Redmond*. Postanowiłem, że do października nie napiszę niczego o Windows, ani żadnym innym produkcie Microsoft. Chyba się udało. Niemniej skomentować Microsoft Technology Summit 2009 muszę. Poza tym nowy miesiąc już się rozpoczął.

Po pierwsze – na imprezę zostałem zaproszony i choć przyjęcie zaproszenia było moim wyborem, to nie znaczy, że sam chciałbym jechać, gdybym takowej inwitacji nie otrzymał. Taki stan rzeczy rzutuje na stosunek jaki miałem do imprezy i jej uczestników. Wiem, że nie powinienem z góry niczego oceniać, ale jakoś tak wyszło. Nie jest tak, że wróciłem zupełnie niezadowolony. Są elementy imprezy (ogólnie, nie same prelekcje), które mnie zaskoczyły i podobały się.
Przede wszystkim kapela rozbudzająco-pobudzająca w pierwszy dzień. Rewelacja, zwłaszcza w sali kongresowej. Jednakże wybór repertuaru zakrawał na żart. Ideologia U2 (nie, nie było Bono; jakiś zespół grał ich kawałki) nie ma wiele punktów wspólnych z tym, co prezentuje Microsoft (a w zasadzie jak jest odbierany). Tak czy inaczej, na przyszłym CONFidence widział bym jakąś punkową kapelę na rozpoczęcie i w przerwach (mam nadzieję, że adt przeczyta) ;-)
Druga sprawa na plus, to jedzenie. Uwaga! Zwykłe bułki z masłem, serem, sałatą, salami, indykiem i coś tam jeszcze do wyboru. Nie krewetki, ciasteczka, koreczki czy inne udziwnienia, za które nie wiadomo jak się zabrać. Ja to dostrzegłem i gratuluję wyboru obsługi gastronomicznej.

Na minus zdecydowanie sesja generalna (rozpoczynająca). To było w stylu Microsoft. EWANGELIZACJA! S E V E N, S E V E N, S E V E N! Mnie to nie bierze, ale może kogoś jednak rajcowało. Wprawdzie skecz w trakcie był śmieszny, lecz pewnie nie zależało im na tym, by cała sala się śmiała (Wojtku! Tomku! Wojtku! Tomku!).
Jakiś niesmak pozostał również po prezentacji narzędzia Problem Step Recorder w Windows 7. Otóż na tapecie systemu, na którym uruchamiana była aplikacja, która spowodowała błąd było zdjęcie pingwinów. Nie Tux, a po prostu trzy ptaki stojące na lodowcu. Przypadek? Wg mnie przekaz podprogowy.

Starałem się ułożyć sobie agendę najciekawszą (plus za możliwość zrobienia tego on-line przed konferencją), choć coś wydaje mi się, że automat mnie przepisał (przynajmniej w jednym przypadku), niemniej byli i tacy, którzy wyczyszczony mieli cały dzień. Mój rozkład wyglądał tak (dodałem krótki komentarz):

  • Visual Studio 2010 – Database Projects – czyli efektywna praca z projektami baz danych; Cezary Nolewajka – dobre, zabawne prowadzenie, mimo, że pan przedstawił się jako programista,
  • Windows Server 2008 R2: Podstawa infrastruktury na najbliższe lata; Jacek Nowicki – takie sobie, zawiodłem się,
  • Visual Studio 2010 – najciekawsze cechy w praktyce; Bartosz Pampuch – nie poszedłem i w ciągu tej godziny nie znalazłem niczego ciekawego dla siebie, a nawalanka na Xbox to nie ten sam klimat, co Tekken na automacie,
  • Jak zarządzać systemami informatycznymi? Monitoring, wirtualizacja, zarządzanie zmianą i kopie zapasowe okiem administratora. Jacek Doktór – uważam, że ciekawy temat, ale zupełnie zepsuty przez kiepskie prowadzenie,
  • Microsoft Hyper-V vs. VMware ESX Server; Dragan Jelcic – odniosłem wrażenie (i nie tylko ja), że przedstawiał teorie na potrzeby organizatora…, poza tym to ciągłe nagabywanie do zajmowania miejsc siedzących,
  • Co jest w paczce od Microsoft? Wykorzystanie technologii wbudowanych w Windows Server; Grzegorz Piotrowski – źle sformułowany temat i dlatego się rozczarowałem, poza tym lekki chaos w prowadzeniu,
  • Reliability and Scalability Enhancements in SQL Server 2008; Paul S. Randal – szacunek dla tego pana za osiągnięcia, spodziewałem się czegoś innego, więc nie oceniam,
  • SQL Server 2005/2008 Database Maintenance – Practical tips and tricks for all SQL Server databases; Kimberly L. Tripp – bodajże najlepsza prelekcja w ciągu tych dwóch dni, żałuję, że musiałem opuścić końcówkę.

Czy chcę jechać na następną imprezę? Niekoniecznie, aczkolwiek stawię się na ew. zaproszenie :> Czemu? Może cytowanie Sun Tzu byłoby w tym momencie przesadą, niemniej uważam, że warto poznać inne podejście do tematu i przyjrzeć się jak można wykonać coś przy pomocy konkurencyjnej technologii, by wycisnąć ze swoich narzędzi jeszcze więcej.

Na zakończenie krótka historia o spotykaniu znajomych na takich imprezach (wyjątek – wódka z edem i kahirem).

img003

* – w rzeczywistości taka wypowiedź nie padła, ale te słowa pomagają wypozycjonować artykuł ;-)

Tagi: ,

3 odpowiedzi do “Microsoft Technology Summit 2009”

  1. [...] Microsoft z zakresu wirtualizacji. Nie do końca była to prelekcja poprawna politycznie (vide SEVEN! SEVEN! SEVEN!), ale chyba właśnie to spowodowało, że mi się podobało. Nie przewróciło to wprawdzie [...]

  2. [...] długopisów, tylko jedna smycz i na nieszczęście zgubiłem główną torbę) i szwedzkim stole (pochwaliłem kiedyś MTS, tu też było w porzadku) nie wspomnialem, bo to jest [...]

  3. [...] Microsoft Technology Summit 2009 [...]

Dodaj odpowiedź