Chronologicznie:
- 24 października: Gołota vs. Adamek,
- 1 listopada: OpenBSD 4.6,
- 4 listopada: Kolejny Potomek.
Dziś wiemy, że kolejność została zaburzona, niemniej te trzecie wydarzenie ciągle przede mną.
Kilka uwag do gali – komentarz, jak zwykle w wykonaniu tego duetu (Andrzej Kostyra i Jerzy Kulej) – niezawodny. Wczesnych walk gali nie oglądałem, bo Moja Krew ma cotygodniową dawkę talentów (sam też oglądam i cieszę się, że Ania Teliczan, bracia Legun i KACZOREX przeszli dalej). W przedostatniej – kibicowałem Soszyńskiemu, szkoda, że przegrał na punkty. Jakoś tego Kosteckiego nie przyjmuję (może kolejny jego rywal – Wodnik Szuwarek, lekko go uciszy), aczkolwiek, co wszyscy zauważyli, walczył zupełnie w nie swoim stylu. Walka Stulecia nie rozczarowała, choć po pierwszym knockdown‘ie (w pierwszej rundzie) żałowałem, że nie wziąłem urlopu na poniedziałek. Gdyby skończyło się to K. O., to byłoby mniej więcej jak po malowaniu mieszkania. Starasz się jak możesz, choć to nie twoja specjalizacja, być może coś nie wyjdzie, ale potem znajdzie się cała rzesza specjalistów, którzy będą tłumaczyć jak to się powinno zrobić i że w krótszym czasie zrobili by to lepiej. Idę o zakład, że do poniedziałku emocje nie opadną i niejedna osoba nazwie Gołotę szmatą. No cóż… Zacisnąć zęby i nie iść na wymianę takich komentarzy. Spokojnie odczekać w dystansie.
Oczywiście kibicuję Adamkowi, bo wierzę, że jeszcze sporo osiągnie jak zaklimatyzuje w tej kategorii. Mam też nadzieję, że zmieni tą obciachową muzykę na wejściu (tak, to jest Disco Polo, nie Rap).
Jeszcze jedno: Co powiedziała Mariola Tomkowi po walce?