31 października 2009 r.
2.30 AM
Gdzieś na południu Polski
- Druga Połowa: Wstawaj, już czas…
- Ja: (nieprzytomnie spoglądam na zegarek próbując odgadnąć, która jest godzina; uświadamiam sobie, że jest sobota) Po co?!
- DP: Wstawaj, jedziemy.
- J: Aha! (choć i tak nie wiedziałem o co chodzi, ale chciałem uniknąć utarczki słownej – wstałem i powoli do mnie zaczęło dochodzić)
- DP: Gdzie idziesz?! (z twarzą wykrzywioną bólem spowodowanym skurczem)
- J: Do łazienki, po ręcznik.
- DP: Idź! (myśląc „lepsze to niż nic”).

Akcja zaczęła się może trochę chaotycznie, ale ogólnie przebiegła dobrze. Zakończyła się o 8.05 (również na południu Polski). 3’560 g, 57 cm.
Druga Połowa twierdzi, że poszło szybko (15 min samego porodu) w dużej mierze dzięki ćwiczeniom oddechowym. Personel szpitala oceniam wysoko. Mam nadzieję, że bez komplikacji we wtorek w czwórkę już będziemy w domu :-D
Dla porównania zdjęcie sprzed czterech lat bez pięciu dni (zegarek ten sam).

Zapomniałem wspomnieć, że poród rodzinny nie ma sztywnej stawki. Po prostu wpłaca się ‘co łaska’ na fundację. Podaję dane:
„Amicus” – Fundacja Szpitala Wojewódzkiego w Tychach
ul. Edukacji 102 lok. 144
43-100 Tychy
Nr konta 45 1050 1399 1000 0007 0266 6983
http://bazy.ngo.pl/search/info.asp?id=52736
[...] gorion nie został wtedy laureatem. Do Warszawy jechać nie mogłem, bo szykowała się od dawna lepsza impreza. Fakt faktem, jej organizator nie podał dokładnego terminu, ale i tak było przednio. Śledziłem [...]