Dziecko i papiery (mini poradnik)

Żeby rodzice nie mieli zbyt wiele radości z narodzin dziecka, muszą przejść niełatwą drogę przez papiery. Ale po kolei.

Co zrobić z wolnym czasem?

W związku z urodzeniem się dziecka rodzicowi (głównie ojcu, bo matka korzysta z innego przywileju – Kodeks Pracy, art. 180) przysługują dwa dni urlopu okolicznościowego (Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Socjalnej z dnia 15 maja 1996 r. w sprawie sposobu usprawiedliwiania nieobecności w pracy oraz udzielania pracownikom zwolnień od pracy). Nie wiem jak w przypadku urzędników państwowych, pracowników ubezpieczalni, fryzjerów, policjantów, taksówkarzy czy doręczycieli, ale w mojej branży urlop dostaje się od ręki i gdyby nie papiery (o których niżej), to mógłbym leżeć do góry brzuchem przez cały ten czas ;-)

Papier nr 1 i 2 (szpital)

Po odebraniu Drugiej Połowy ze szpitala – oczywiście razem z potomkiem, dostajemy kartę szczepień i zgłoszenie do położnej (dla uproszczenia potraktowałem to jako jeden papier). To składamy w regionalnej przychodni. Potwierdzenie zawozimy z powrotem do szpitala.
Drugi papier to wypis osoby rodzącej i druk L4. W zależności od tego jak przypada wyż demograficzny, epidemie i kataklizmy oraz jak prężnie działa statystyka, dokument dostajemy wcześniej bądź później. Ja dostałem drugiego dnia po wyjściu (pierwszego dnia odesłano mnie z kwitkiem).

Papier nr 3 (USC)

Rejestrujemy potomka we właściwym Urzędzie Stanu Cywilnego. Właściwy, tzn. tam gdzie podlega szpital, a nie my ze względu na miejsce zameldowania (choć może da się to załatwić inaczej – np. szpital prześle tam gdzie poprosimy). Wybieramy imię (niektórzy wybierają nawet dwa – po co?) i składamy świstek urzędnikowi. Ten drukuje nam Akt Urodzenia, który jest niezwykle ważnym papierem, bo jego kopię dołączamy załatwiając kolejne.

Papier nr 4 i 5 (zakład pracy)

To wspomniane urlopy rodziców – niezbędne jest pokazanie papieru nr 3.

Papier nr 6 (ubezpieczenie)

W zasadzie to 6 i kolejne, w zależności od tego ilu zakładom ubezpieczeń płacimy składkę. Wypełniamy odpowiedni formularz (gdzieniegdzie nazwany „Z G Ł O S Z E N I E M   S Z K O D Y”). Doświadczenie mam z Aviva CU (Druga Połowa, ubezpieczenie grupowe) – jako załączniki wystarczą kserokopie dowodu + papieru nr 3; korespondencyjnie, Generali (moje ubezpieczenie indywidualne, kontynuacja ubezpieczenia grupowego) – załączniki jak wcześniej; również korespondencyjnie, PZU (ubezpieczenie grupowe, w którym uczestniczę) – tu złożyć można tylko osobiście i w dodatku trzeba mieć oryginały. Poniżej zapis kontaktu telefonicznego

Ja: Witam, nie mam możliwości wizyty w Państwa oddziale, czy mogę Wam przesłać dokumenty pocztą?
PZU: Czy Pan jest odpowiedzialny za ubezpieczenia grupowe w firmie?
Ja: Nie.
PZU: To niestety nie mogę Panu udzielić odpowiedzi na to pytanie. Do usłyszenia.

No cóż… Jutro zrobię trzecie podejście, może kolejka mnie nie wystraszy.

Papier nr 7 (becikowe)

W zasadzie to właśnie po wizycie w Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej postanowiłem opisać wszystkie przygody. Od 1 listopada zmieniły się zasady wypłaty świadczeń, żeby kobiety się badały (czytaj – zapłacimy tylko tym, którzy świadomie starają się o dziecko). Teraz niezbędne jest zaświadczenie od lekarza, że kobieta była pod opieką od 10 tygodnia ciąży. Ale media trąbiły, że chodzi o dzieci urodzone po tej dacie. Dodatkowo pani minister obiecała, że będą przymykać oko w pierwszym tygodniu. W OPS (u nas bez M) byłem drugi w kolejce. Przede mną szczęśliwy ojciec wezwany do uzupełnienia braków w papierach:

Szczęśliwy Ojciec: Dzień dobry. Czy mogę odebrać pieniądze?
Nadgorliwy Urzędnik: Kasa czynna tylko piętnastego. Poza tym musi Pan uzupełnić papiery. Niezbędne jest zaświadczenie od lekarza.
SO: Ale ten przepis obowiązuje od 1 listopada, a ja składałem dokumenty 16 września!
NU: Ale ze względu na [tu enigmatyczny powód - jakieś rozliczenia z US] pieniądze możemy wypłacić Panu dopiero w tym miesiącu. Wszedł nowy przepis i musi Pan uzupełnić braki.
SO: Nie rozumiem, przecież dziecko urodziło się na początku września. Dokumenty złożyłem w połowie tegoż miesiąca.
NU: Czemu Pan ma pretensje? Jakoś inni uzupełniają, a tylko Pan się burzy!
SO: Ale przecież się nie burzę, tylko…
NU: Następny proszę!

W zasadzie tu mógłbym zakończyć i każdy Polak z krwi i kości (czyt. malkontent) podsumował by to słowami „bo to Polska właśnie”. Ale nie. Ja dodam do tego potwierdzenie przelewu. Papiery składałem w tygodniu 45, a pieniądze wpłynęły na konto dzisiaj! Wcześniej niż jakiekolwiek ubezpieczenie. Tego naprawdę się nie spodziewałem.

Papier nr 8 (NFZ)

Tego jeszcze nie załatwiałem. Pamiętam, że przed czteroma laty trzeba było załatwić to osobiście. Żadnej korespondencji. Odbiór karty (na śląsku mamy takie z chipem) również wyłącznie osobiście.

Papier nr 9 (PESEL)

To będzie (chyba) ostatni papier. Na szczęście USC sam przesyła dokumenty do Warszawy, a oni odsyłają do właściwego Urzędu Miasta, więc nam pozostaje tylko odbiór. Po pięciu tygodniach.

Potem już tylko szczepienia, badania, kontrole i wizyty położnej. Początek drogi rodzica (nawet drugi raz) „to nie je bajka”. I oby nasze dzieci zdrowe były. Powodzenia!

3 odpowiedzi do “Dziecko i papiery (mini poradnik)”

  1. s1m0n pisze:

    Bardzo ale to BARDZO przydatny wpis;-) A do majestatu urządzonego to tylko bez krawata bo klient w krawacie… w przeciwnym wypadku nic tylko jak chodzić chcą Cię nauczyć*.

    * http://www.cytaty.hdwao.pl/wiersz_433-nauka_chodzenia_andrzej_bursa.html

  2. [...] ktoś, tak jak ja, myślał, że załatwiania papierów w związku z narodzeniem dziecka koniec, to się mylił. Zapomniałem o kilku szczegółach. [...]

  3. [...] coś więcej. Te urlopy ojcowskie takie krótkie… (przy okazji mógłbym uzupełnić wpis dziecko i papiery, ale odeślę tylko do [...]

Dodaj odpowiedź