Ksiądz: Pokój temu domowi.
My: I wszystkim jego mieszkańcom
X: [...]
M: [...]
X: [...]
M: [...]
X: [...]
M: [...]
X: [...]
M: [...]
X: Może jest coś jeszcze, o co chcielibyście zapytać, może jakaś sprawa do nas?
Ja: Tak, proszę księdza. Dziś byłem z córką na mszy na 15.00. Wiem, że nie powinniśmy, ale mimo wszystko spóźniliśmy się (nawet sanki nie pomogły). Niestety nie mogliśmy wejść do kościoła, bo ludzie stali w przejściu. A z przodu było mnóstwo miejsca. Czy nie można by tak wiernym delikatnie wspomnieć podczas mszy, żeby nie zastawiali przejścia? My jak my, ale jest BHP, prawo o zgromadzeniach i imprezach masowych, itp. Zimą może to nie taki problem, ale latem wygłodzone nastolatki mdleją w środku i trzeba też je jakoś wynosić.
X: No ja rozumiem, ale to jest delikatna sprawa.
J: ???
X: Wie Pan, to ludzie. Oni mają swoje miejsce przy filarze, przy drzwiach wahadłowych, za ławkami. Jak my im zwrócimy uwagę, to oni się obrażą i nie przyjdą następnym razem. Rozumie Pan.
J: Przyjmuję do wiadomości, ale nadal nie rozumiem…
X: No to z Bogiem!
Nic się nie da zrobić. Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka i już!
Na szczęście jest Internet i wiem, że zdecydowana większość wiernych mojej parafii czyta tego bloga. Następnym razem dojdę do samego ołtarza :-)