Walcząc o godne życie z Hordą Psów Ogrodnika

Na łamach Gazety Łaziskiej (nr 23-24; 15 grudnia 2009 – 15 stycznia 2010) ukazało się ogłoszenie o założeniu stowarzyszenia „Bezpieczna ulica Rolna”. Promując takie inicjatywy, pozwolę sobie na przedruk notki w całości:

Na terenie Łazisk Górnych zostało utworzone Stowarzyszenie zwykłe „Bezpieczna ulica Rolna”. Celem działalności Stowarzyszenia jest dbanie o godne życie mieszkańców, zapewnienie spokoju i bezpieczeństwa w dzielnicy Brada. Zapraszamy do współpracy. Kontakt telefoniczny: Krystian Kalisz – 506 069 891, Tomasz Kasiak – 606 962 415, Adianna Mastalerz-Kodzis – 693 039 120, Grzegorz Orzoł – 602 533 428, Konrad Tausz – 604 128 642. Adres kontaktowy: ul. Rolna 9, 43-170 Łaziska Górne.


Cóż w tym ciekawego? Przecież Konstytucja RP gwarantuje możliwość tworzenia zrzeszeń. Żaden temat dla mediów, ani nawet dla dziennikarza – obywatela. W zasadzie ta sama Konstytucja i jeszcze parę innych dokumentów zapewnia nam bezpieczeństwo i godne życie, więc nie widzę sensu gromadzenia się w tym celu. Jak wiele spraw, ta również ma drugie dno. Ja sięgnąłem do niego.

Pokaż Działka Ani i Bartka na większej mapie

Otóż, od niedawna jestem właścicielem działki w tych okolicach. Kupując ją widziałem plany zagospodarowania przestrzennego Urzędu Miasta Łaziska Górne, które określały przedłużenie ulicy Rolnej aż do mojej działki i wyasfaltowanie jej. Powstał już nawet gotowy projekt. Oprócz tego wcześniejsze działki położone przy ul. Rolnej mają służebność względem mojej (z XIX w., więc i przepędzać bydło mogę), ale nie mam możliwości dojazdu po nich, bo nie ma warunków na to. Dojeżdżałem po przedłużeniu ul. Przysiółki, choć nie była to droga gminna (chyba w listopadzie ubiegłego roku dopiero stała się własnością gminy). Tak czy inaczej, ciągle miałem nadzieję, że będę kiedyś miał komfortowy dojazd asfaltową nawierzchnią. A tu niespodzianka! Powstało stowarzyszenie, które w imię godnego życia chce zablokować tą inwestycję. Dlaczego, jak to możliwe i o co w ogóle im chodzi? Wyjaśnieniem powinien być fakt, że nikt z właścicieli dolnych działek nie jest członkiem stowarzyszenia i nie był pytany o zdanie. Ci z góry dojazd mają. Im to wystarczy. Nie potrzeba im ruchu i hałasu ciężarówek dojeżdżających do budowy. Niby racja, ale budowa nie trwa wiecznie. Poza tym warto pomyśleć trochę szerzej i np. zobaczyć rozwój lokalnej infrastruktury – jeśli powstanie w pobliżu 20 nowych domów, powstanie też np. plac zabaw (deweloper będzie się starał, żeby było ładnie i miło) lub osiedlowy sklep, który może być konkurencją dla jedynego w okolicy – drogiego wg znajomych mieszkańców. Skoro będzie więcej domów, będzie więcej mieszkańców, prawdopodobnie też więcej dzieci, a oprócz placu zabaw dla maluchów gimbus dla starszych się przyda (teraz dowożone są przez rodziców, bo jest ich mało).
W pierwszej rozmowie telefonicznej z członkiem stowarzyszenia (pierwszy z listy) usłyszałem, że „dojazd do mojej działki to mój problem”, poza tym pan zaproponował, bym zadzwonił do kogoś innego, bo „on jest zwykłym członkiem i nie angażuje się w działalność” (taki figurant). Postanowiłem spotkać się z kimś wyżej postawionym już osobiście (pani Adrianna i chyba pan Konrad). W zasadzie usłyszałem mniej więcej to samo. Walczą o godne życie mieszkańców ulicy Rolnej, ale nie wszystkich. Mnie (i innych 5 działek) olewają. Liczę na kolejne spotkanie.

Będę w tej sprawie pisał również do Urzędu Miasta. Gdyby ktoś miał podobne doświadczenia i wiedział jakimi metodami warto walczyć, chętnie porozmawiam. Myślałem o kontr-stowarzyszeniu (to nie jest trudne – trzy podpisy i gotowe). „Wy-godna ulica Rolna”. Albo „Normalna ulica Rolna”.
W całej sprawie wkurza mnie nie to, że nie mam dojazdu (jakoś poradzę sobie po drodze gruntowej, nawet nieutwardzonej), ale to, że te sprzeciwy organizowane są dopiero teraz. Plan zagospodarowania przestrzennego znany był wcześniej i traktować go należy jako zarys potrzebujący uszczegółowienia. Jest to na tyle ogólny dokument, że uwzględnia wiele rzeczy, ale już projekt konkretnego rozwiązania dotyczy jednej sprawy. Czemu nie można się było sprzeciwić w fazie planu tylko czekać na wydanie publicznych pieniędzy na projekt?
Smaczku sprawie dodaje fakt, że główni „krzykacze” wybudowali się tam niedawno lub są w trakcie budowy.

„Jak dobrze mieć sąsiada”

Tagi: , ,

Jedna odpowiedź do “Walcząc o godne życie z Hordą Psów Ogrodnika”

  1. [...] rzeczy to istne perełki, a ja to skrzętnie staram się opisywać (vide Kaj Ślązoki?! czy też Walcząc o godne życie z Hordą Psów Ogrodnika). Dziś dopiero wziąłem aparat i mogłem to uwiecznić. Z ciekawości zadzwoniłem pod ten [...]

Dodaj odpowiedź