Czytając blogi (np. Znowy wykradliśmy dane z egzaminów gimnazjalnych…) i przeglądając fora od czasu do czasu natrafiam na krytykę mediów za mylenie pojęć haker (hacker) i kraker (cracker). No cóż, dziennikarze to raczej humaniści i jeśli na czymś mieli by opierać swoją wiedzę, to raczej na publikacjach w stylu słownika języka polskiego, a nawet w nim różnica jest mglista. Proponuję porównać samemu:
Sugeruję zatem, zamiast nawracania każdego dziennikarza z osobna, zwołać się, wywrzeć nacisk, by zmian dokonano u źródła, a dopiero potem rzucać kamieniami pokazując prawidłowe definicje.
Ew. innym wyjściem może być porzucenie słowa haker – niech sobie tak nazywają tych złych, i wymyślenie nowego określenia na tych dobrych. Choć to może byc trudne, poza tym słowo nie ma korzeni słowiańskich, więc zawsze będą trudności z przekładami.
Albo inaczej! Skorzystajmy z przedrostka pseudo-. Skoro są pseudokibice, czyli nie kibice, bo z kibicowaniem nie mają wiele wspólnego, niech będą i pseudohakerzy. Może tak łatwiej będzie wszelkiej maści pismakom.