Bo lepiej upilnować jednego ch*…

Swego czasu będąc z Drugą Połową (nota bene wtedy jeszcze kandydatką) na tournée po Pomorzu, trafiliśmy na akcję ‘Antykoncepcja czyli seks na 6!’. Chcąc – nie chcąc zostalismy obdarowani przez hostessy literatura w tym temacie, do której osobiście nigdy nie zajrzałem. Ale też nigdy tego nie wyrzuciłem. Po prostu trafiło na regał i kurzy się obok książek Led Zeppelin, wszystkich możliwych fabuł z włoską mafią i fantastyki (to wszystko Drugiej Połowy).

Dziś znalazła to Moja Krew. Wybrała pozycję z największą ilością obrazków. Motylki z okładki zasugerowały jej, że to książka traktująca o lepidopterologii. Podobno potwierdziły to rysunki w środku.

Lektura okazała się tak wciągająca, że przy niej zasnęła.
Gdy ja na lekcjach biologii oglądałem te grafiki, raczej kojarzyłem je z głową byka, niż macicą. No ale w takim wieku chłopaków fascynuje coś innego (koszykówka, NBA, Chicago Bulls).

Dodaj odpowiedź

Musisz się zalogować aby dodać komentarz.