W ubiegłą środę, korzystając z uroku urlopu, miałem okazję uczestniczyć w prezentacji centrum kolokacyjnego ATM S.A. zlokalizowanego w Katowicach. Generalnie liczyłem na spacer po serwerowni, ale z drugiej strony gdyby mnie tam wpuścili (i resztę uczestników) źle to by świadczyło o bezpieczeństwie.
Sam pokaz niczym nie zaskoczył. Chyba nie będę zbyt surowy, jak prowadzącemu (Paweł Pasternak) wystawię 3 za umiejętności prezentacyjne. Za czytanie 4,5 :>
Żałuję, że nie było osoby technicznej (pozdrowienia dla piacha).
O mocnych stronach oferty powiedzieli handlowcy, my (+ s1m0n) zauważyliśmy te słabsze. Mianowicie serwery kolokowane na U (wielu klientów w jednej szafie) nie są podłączone do KVM-IP, co mogło by zminimalizować ilość wyjazdów w razie awarii. A niezaplanowane wizyty w serwerowni składa się w zasadzie tylko wtedy, gdy maszyna nie odpowiada. Pisząc o KVM-IP mam na myśli urządzenie, które wpięte jest w niezależną sieć (co z tego, że korzysta z naszych adresów IP, jak padnie nasz router) i co równie ważne – zarządzane jest przez operatora. No i oczywiście nie płacimy za dodatkowe 1U.
Nie ma też chyba power switch‘a.
Poza tym, ale to problem nie tylko ATM, serwery we wspólnej szafie mają to do siebie, że czasami mogą przestać działać, bo ktoś pomyli kable bądź przyciski (nie wspominając celowych, złośliwych działań). Administrator nadzorujący nie zawsze pomaga. Wspomniany KVM-IP pomoże o tyle, że być może inni rzadziej będą mieli potrzebę przebywania przy swojej maszynie.
Oczywiście jeśli chcemy bezpieczeństwa, zawsze możemy wykupić własną szafę czy nawet zamykany box.
Tak czy inaczej, zdjęcia robiły wrażenie. No, ale ja jestem sysadminem z tej półki, którą i PSE na Jordana zadowala i cieszy. A nawet do gołębi mogę się przyzwyczaić (vide Biprostal Kraków).
Zapamiętać na przyszłość – nie zmuszać słuchających do zadawania pytań. Pozwolić im na to po prezentacji, ale jeśli nie chcą publicznej rozmowy, zaproponować pytania ‘w kuluarach’. Cisza i ciągłe powtarzanie ‘Może jednak ktos chce o coś spytać?’ jest irytująca.
Tydzień później, w tym samym miejscu odbyła się konferencja organizowana przez E DIRECT Sp. z o. o. pt. „Wirtualna infrastruktura – efektywne i skalowalne rozwiązanie w Twojej firmie„.
Prelegentów w sumie było trzech. Pierwszy (z wyglądu cały rezos minus 20 kg :>) zaprezentował wachlarz rozwiązań Microsoft z zakresu wirtualizacji. Nie do końca była to prelekcja poprawna politycznie (vide SEVEN! SEVEN! SEVEN!), ale chyba właśnie to spowodowało, że mi się podobało. Nie przewróciło to wprawdzie mojego światopoglądu, ale pokazało kierunki, w których można pokombinować.
Druga prelekcja połączona z pokazem na żywo dotyczyła produktów Citrix. Jako, że korzystałem z Xen zanim jeszcze kupiła go ta spółka, byłem żywo zainteresowany tematem. Niestety ilość błędów na slajdach nie pozwoliła mi się skupić. Dla mnie to ma znaczenie! Nie chodzi już o literówki (najczęściej czeskie błędy). Może się zdarzyć (choć zabawnie wyglądał slajd „Siła w jeden” czy jakoś tak). Ale błędy ortograficzne są niedopuszczalne! Ogólnie naliczyłem kilkanaście pomyłek. Na kilkanaście slajdów to sporo. Od czego u licha jest moduł sprawdzania pisowni w Power Point?!
Nawet kubek, jaki dostałem za odpowiedź na pytanie o różnice między para-, a pełną wirtualizacją nie zatarł wrażenia.
Jeśli przedstawiciel Microsoft przypominał rezosa, to pan z E DIRECT wypisz wymaluj ikt. Tylko z wyglądu i sposobu mówienia oczywiście.
No i na koniec IBM Polska (przedstawiciel podobny do nikogo). Lekki marketing, ale lubię oglądać taki sprzęt (serwery kasetowe). Tym bardziej, że najczęściej kontakt z nim ogranicza się do prezentacji. Jako że jakiś czas temu uczestniczyłem w pokazach firmy Dell, to miałem z czym porównywać. Wniosków żadnych nie wyciągnąłem – po prostu mi sie podobały :>