Głodni? Jeśli w poniedziałek nie dostaliście nawet zupy śmieciowej i ogólnie atmosfera jest ciężka, to czas najwyższy coś przygotować samemu.
Pamiętacie owsiankę z czasów przedszkolnych? No to wracamy do korzeni!
Mistrzem w kuchni nie jestem, a przepis, który podam jest prosty i nawet Sysadmin każdy da radę. Podstawowa wersja tego posiłku to:
- płatki owsiane
- odrobina mleka
- orzechy włoskie
- jabłko
- miód
Mleko lekko podgrzewamy i wrzucamy do niego płatki owsiane. Zdecydowanie polecam górskie (błyskawiczne z samej nazwy nie nadają się do jedzenia). Na jedną porcję wystarczy 1/2 szklanki mleka. Płatków tyle, żeby były całkowicie zalane. Nie doprowadzamy mleka do wrzenia. Po zagotowaniu przykrywamy, żeby płatki nasiąkły mlekiem. Empirycznie dojdziemy do właściwych proporcji.
W międzyczasie jak płatki sobie wciągają mleko można przygotować resztę – jabłko (1/4 lub 1/2) kroimy w kostkę, a orzechy rozdrabniamy. Do tej mieszanki dorzucamy płatki, a całość polewamy łyżką miodu (jaki kto lubi). I gotowe!
Wariacją może być zastosowanie innego owocu – np. banan czy gruszka. Ja do orzechów wrzucam sezam, pestki dyni, słonecznik i co tam z ziaren mam jeszcze pod ręką.
Ten przepis to nic niezwykłego – można znaleźć podobne na forach dla odchudzających się (błonnik) czy kulturystów (białko). Ja preferuję ze względu na smak, łatwość przygotowania, energię jaką dostarcza i fakt, że zapycha brzuch na długo, wobec czego rzucając się w wir pracy nie czujemy ssania już o 8.00.
Myślę, że może też być dobre dla niektórych na śniadanie w drugi dzień po CONFidence ;-)
