Kensington Lock

Zaszła u mnie potrzeba zabezpieczenia sprzętu, który pozbawiony będzie nadzoru, przed ew. kradzieżą. Sprzęt ów to terminal Clientron U700 (pisałem już wcześniej o zabawach z nim). Producent na stronie produktu jako jedną z cech wymienia gniazdo do zabezpieczeń Keningston Lock. Telewizor LCD LG, który będzie do tego bezpośrednio podłączony też ma takowe gniazdo.

Ceny linek są różne – od kilkunastu złotych (na najpopularniejszym polskim serwisie aukcyjnym) do przeszło dwustu (w sklepach komputerowych). Bardziej podobała mi się ta pierwsza cena, a że porządnym toporem czy konkretną gilotyną i tak można wszystko ‘ominąć’, toteż się na nie właśnie zdecydowałem. Po zakupie przyjrzałem się dokładnie opakowaniu, ale nie znalazłem nigdzie tego najpopularniejszego trzyliterowego wyrażenia. Może to już tak oczywiste, że jeśli nie ma niczego, to znaczy, że pochodzi stamtąd.

Zabezpiecznia (w ilości sztuk 2), które kupiłem zamykane są na szyfr. Domyślny to cztery zera. Zgodnie z instrukcją po wciśnięciu małego dinksa (ang. rod) można zmienić kod na własny. Po zmianie od razu pomyślałem: „Co się stanie, jeśli po zamknięciu spróbujemy jeszcze raz wcisnąć dinksa i zmienić kod?”. Ano stanie się to, że przestaje działać nasz poprawny kod. Domyślny też nie – tu nie ma programowania, tu sa zapadki, które jakoś inaczej sobie przeskakują. A jak przeskakują? Ano nie wiem. Na razie jestem na 0-3-5-0. Brute force

Chciałem sprawdzić na drugim zamku czy to jest powtarzalne. Znam odpowiedź: J E S T  !&^%!$#%!$

Może ktoś chce odkupić dwie zabezpieczone linki? Nówki, pierwszy właściciel, praktycznie nie używane.

Jeśli nie pozapadało się na amen, to za pomoca ataku siłowego uda mi się w końcu dojść do poprawnego kodu.
Przy okazji znów naszły mnie myśli z gatunku life crack. Najczęściej w reklamach tego produktu pokazany jest komputer przenośny przypięty do jakiegoś metalowego elementu w pociągu (np. do stolika). Załóżmy, że są ludzie, którzy stosują takie linki i zostawiają swój sprzęt na stoliku w pociągu, kiedy idą ‘na siku’. Co by było, gdybyśmy unieruchomili im zamek? Już pomijam mój przypadek, ale przecież zawsze te zamki na kluczyk można zapchać plasteliną (czy tam inną gumą do żucia). Jeśli delikwent jedzie np. EIC 6108 i chce wysiąść w Zachodniej, to pewnie na Wschodniej będzie prosił o pomoc strażaków. Z szyfrem może jeszcze pokręcić bębenkami i jak zorientuje się odpowiednio wcześnie, może uda się siłowo. Odpowiednio wcześnie to chyba w Sosnowcu w drodze do Trójmiasta…

Tagi:

2 odpowiedzi do “Kensington Lock”

  1. [...] jednak trik z papierem toaletowym nie zadziałał, bo zamek jest nie na kluczyk a na szyfr, to guzik opisuje kolejny sposób ataku, tym razem typu DoS: Zabezpiecznia (w ilości sztuk 2), które [...]

Dodaj odpowiedź