Ramadan

Jak co roku od jakichś dziesięciu lat dziś całkowicie pościłem. Rozmowy z mniej-znajomymi wyglądały tradycyjnie mniej więcej tak:

Kawy / herbaty / poczęstujesz się?
Dziękuję, nie. Dziś mam ramadan.
Jaki ramadan? Przecież jesteś katolikiem.
Wiem, ale co być powiedział jak byś usłyszał, że poszczę z okazji Wielkiego Piątku?
Pie….


No właśnie. Przypomina to dowcip o księdzu, któremu ‘wierny’ mówi, iż jest niepraktykującym katolikiem. Na to ksiądz odpowiada, że on jest nudystą, ale też nie praktukuje. ‘Przecież to bez sensu‘ – oburza się rozmówca. ‘No właśnie‘ – kwituje ksiądz.

Życzę wszystkim czytelnikom spokojnych świąt. Przeżywajcie jak chcecie, ale pamiętajcie, żeby się nie oszukiwać.

Dodaj odpowiedź