Hipokryznik.pl – czyli Kali, i tak dalej…

Na początek słowniczek pojęć. Za Wikipedią:

DoS (ang. Denial of Service – odmowa usługi) – atak na system komputerowy lub usługę sieciową w celu uniemożliwienia działania.
[...]
W sieciach komputerowych atak DoS oznacza zwykle zalewanie sieci (ang. flooding) nadmiarową ilością danych mających na celu wysycenie dostępnego pasma, którym dysponuje atakowany host. Niemożliwe staje się wtedy osiągnięcie go, mimo że usługi pracujące na nim są gotowe do przyjmowania połączeń.

Skoro DoS to zalanie, to DDoS można określić mianem wielkiej powodzi.
Pojęcia mamy już zdefiniowane, więc odnieśmy się do wydarzeń minionych tygodni. Pierwsze – powódź w Polsce i zalanie starej serwerowni Onetu. Jeden z serwisów traktujących o bezpieczeństwie skomentował to tak:

Problem mają też inne serwisy hostowane w serwerowni Onetu, a należące m.in. do ITI, np. telewizja TVN Warszawa, która na czas powodzi swoje działania przeniosła …na Facebooka (sic!).

Potem cośtam się działo, serwis (ten opisujący powódź, nie Onet) ktoś zaatakował (raczej nie z powodu cytowanego wcześniej artykułu), niedostępny był około trzech dni i powrócił z tekstem:

Po 3 dniach pojawiania się i znikania spowodowanego DDoS-em (który dalej trwa) powróciliśmy — mamy nadzieję, że na dobre. Przy okazji, jesteśmy szybsi i bogatsi o nowe doświadczenia. Poniżej kilka słów dla osób zainteresowanych walką z DDoS-em.
[...]

  • warto też mieć alternatywny kanał komunikacji i poinformować o jego istnieniu swoich użytkowników zawczasu. Outsourcing RSS, Twitter/Blip czy fanpage na Facebooku dają radę.
  • Wiem, wiem. Te serwisy to inna liga i nie można ich porównywać.

    A w ogóle, to czemu ja taki uszczypliwy jestem? Czy atmosfera w pracy tak rzutuje na mnie i muszę odreagowywać? Zdecydowanie potrzebny mi urlop…

    Dodaj odpowiedź