W zamierzchłych czasach, gdy miałem Nokię E51 (a na pewno E75) używałem Sport Traker‘a. Głównie do rysowania śladów, które potem wrzucałem do OpenStreetMap. Jakieś tam ścieżki nawet poprawiłem.
Zmieniłem telefon (Nokia 6303i i SonyEricsson W300i) i niestety Sport Tracker nie dał się uruchomić. Zawiesiłem więc temat na jakiś czas, ale z racji dojazdów do pracy jednośladem wróciłem do niego i szukałem w miarę uniwersalnej aplikacji, która dodatkowo zadziała jeszcze na telefonie Drugiej Połowy (Samsung S5230). No i tak znalazłem TrekBuddy.
Oczywiście żaden ze wspomnianych modeli nie ma wbudowanej anteny GPS, więc posiłkuję się modułem Nokia LD-4W (odnośnik do nowszego modelu), co akurat jest na plus, bo z doświadczenia wiem, że wbudowane działały gorzej.
Aplikacja spełnia swoje założenie – ma zbierać informacje o przebytej trasie, które potem wrzucam w program do wizualizacji. Zależało mi najbardziej na informacji o wysokości, a to da się wyrysować w Google Earth.
Zestaw nie jest może szczególnie wyrafinowany, ale robi co ma robić i to mi wystarcza.
Nie pamiętam rozdziału licencji dotyczącego udostępniania zrzutów ekranu z Google Earth, więc daję tylko mój zapis wczorajszego powrotu z pracy. Warto zwrócić uwagę na odcinek 11,2 – 13,6 km. Przy okazji dziękuję kierowcy autobusu linii 29 za towarzystwo ;-) W Łaziskach byłem pierwszy!
A po głowie chodzi mi aplikacja, która:
- zapisze ślad,
- na bieżąco będzie mogła przesyłać go na serwer via GPRS (z buforowaniem),
- na żądanie prześle informacje o położeniu via SMS.
Do tego serwis, który odebrane ślady wyrysuje na ogólnodostępnych mapach i już nie trzeba się martwić co stało się z mężem na ruchliwej drodze krajowej. A może już coś takiego jest? W wersji społecznościowej oczywiście ;-)
Tagi: TrekBuddy
Jest jeszcze http://www.endomondo.com cos na miare sports-tracker.com
[...] serwis polecił mi Albert w komentarzu do artykułu o TrekBuddy. Bez wodotrysków ze SportTracker’a jest dla mnie [...]