Wpisy otagowane ‘Compendium’

FSPM

piątek, 23 Styczeń 2009

Jestem tuż po szkoleniu F-Secure Policy Manager. Zorganizowane przez Compendium, prowadzone przez Piotra Koniecznego.
Spełniło moje oczekiwania (założenia były takie, by usystematyzować wiedzę, do której sam się ‘doklikałem’, poznać funkcje, których dotychczas nie znalazłem i sprawdzić czy i jak duże koło zataczam dochodząc do rozwiązania końcowego).
Ankietę na koniec wypełniłem, jej wyniki nie będą podane do publicznej wiadomości przez F-Secure, ale ja zrobię to tutaj:

  • tematyka 5 (świadomie wybrałem ten temat),
  • prowadzenie 4+ (wątki poboczne brzmiały może trochę jak przechwałki i na mnie nie robiły żadnego wrażenia),
  • jedzenie 0 (jak w ogóle można to brać pod uwagę oceniając szkolenie?).

fspmcertZaskoczyła nas informacja o egzaminie końcowym w dodatku w języku angielskim, ale niezbędne minimum zdobyłem (miałem chyba 46/62).

Przy okazji antywirusów odnośnik do kolejnego testu (jeśli ktoś jest niezdecydowany):

Na ten test powołuje się F-Secure w ulotkach reklamowych („Najszybszy antywirus w wirtualnym świecie” – cokolwiek to znaczy).

Na swoją komórkę (Nokia E51) ściągnąłem testową wersję F-Secure Mobile Security. Spotkałem się z twierdzeniem, że Symbian jest wolny, a po wgraniu takich ‘ulepszaczy’ i aktywowaniu skanowania w czasie rzeczywistym już w ogóle nie pracuje. Nie zauważyłem tego sam, może dlatego, że używam telefonu jako telefonu. Oczywiście FSMS tow moim przypadku niepotrzebny bajer, ale mam frajdę jak go aktualizuję gdzie się da. A da się np. przed basenem w Mikołowie (vide SSID DOM).

Skoro już tyle o oprogramowaniu antywirusowym, to na domowym komputerze zainstalowałem Kaspersky (wersja 8 dołączona do iPlus). Ma dość dziwną właściwość. Otóż mam wrażenie, że jest to ostatnia usługa ładowana przez system, wobec czego zanim zacznę pracę, widzę ‘dymek’ z ostrzeżeniem, że nie jestem kisbezpieczny. Przeraża mnie to zachowanie, ale wyobrażam sobie strach w oczach mniej świadomych technicznie użytkowników, którzy zapłacili pełną kwotę za licencje.

(Lotus Domino| FortiGate Multi-Threat Security Systems) Administrator

wtorek, 7 Październik 2008

Ukończyłem D8760PL, wiem nieco więcej, ale im głębiej zanurzałem się w to zagadnienie, tym bardziej byłem przekonany, że samowolnie nie wdrożę tego nigdzie.
Lotus Domino jest fajny, ma mnóstwo wodotrysków, a gdyby cały świat komunikował się za pomocą jego protokołu (chyba NRPC – Notes Remote Procedure Call), a nie SMTP, to byłoby w ogóle niesamowicie. Może gdybym miał okazję pracować w instytucji, która wykorzystuje co najmniej 50% jego mocy, to bym się przekonał do niego i zmienił zdanie, ale dla 60 osób to trochę ‘armata na wróbla’.

Poza tym chyba nie mogę uciec od projektów OpenSource, układania ‘klocków’ samemu i edytowania milionów plików, żeby cokolwiek działało ;-)

Miałem trochę zastrzeżeń do prowadzącego, ale przelałem to wcześniej na formularz, więc publicznie (tutaj) więcej nie piszę.

Inne zdanie mam o Bartoszu ‘de facto’ Niepsuj, który prowadził FortiGate Multi-Threat Security Systems I – Administration and Content Inspection w Compendium. Dobrze przygotowany merytorycznie, nie było dla niego trudnych pytań i ogólnie sprawiał miłe wrażenie.

Same szkolenie – podobnie jak poprzednie, utwierdziło mnie w przekonaniu, że kiedyś robiłem kawał dobrej roboty (pozdrowienia dla ‘bandy ruterowców’ od jej herszta).
Rozwiązania ze względu na cenę pewnie bym nie wybrał jako zwykłego routera, ale skoro jest wielkim kombajnem, to będę się starał wykorzystać maksymalnie jego możliwości. Bardzo obiecująco wygląda połączenie z Microsoft Active Directory (uwierzytelnianie przy NAT i zestawianie tuneli PPTP) – myślę, że będzie to pierwsza rzecz, jaką ‘rozklikam’ po powrocie. Na szkoleniu jedynie jest wzmianka o tym, ale korzysta się z lokalnej bazy użytkowników. Ćwiczyć nie ma co, bo baza użytkowników jest bazą, kwestia połączenia do niej to jedyna różnica.

Urządzenia FortiGate jako takie mają dokładnie taką samą funkcjonalność, niezależnie czy jest to SOHO czy Enterprise. Różnią się tylko ilością pamięci i mocą procesora, a co za tym idzie, możliwą do obsłużenia ilością sesji. Warto to wiedzieć kupując taki sprzęt.
Zarządzanie przez przeglądarkę daje nam możliwość edycji jakichś 20% opcji (wg szkoleniowca), więc niezbędne będzie poznanie CLI.
Zachwyciła mnie jeszcze wirtualizacja (na tym poziomie szkolenia jest jedynie informacja, że jest). W poprzedniej firmie widziałbym nawet z tego jakieś profity.

Jutro egzamin FCNSA. Zdajemy jako pierwsi w Polsce wg nowego systemu, cokolwiek to znaczy. Połowa z nas obawia się trudności językowych, ale jakoś to będzie :>